Właśnie dostałam nagłe wezwanie od jednego z moich stałych zleceniodawców, u którego pracuję jako pracownik sprzątaczka Bytom. Pan Wiktor zadzwonił do mnie piętnaście minut temu i powiedział, że dzisiaj wieczorem będzie miał niespodziewaną wizytę swoich rodziców, dlatego na wieczór musi mieć mieszkanie wysprzątane na tip top. Normalnie do pana Wiktora przychodzę raz w tygodniu, w piątki, a dzisiaj mamy dopiero poniedziałek. Zleceniodawca powiedział mi, że na weekendzie była spora impreza, po której nie zdążył jeszcze posprzątać i jako, że sam sobie z tym wszystkim nie poradzi to potrzebuje mojej pomocy.

Mam do niego przyjść za godzinę, kiedy on wróci wcześniej z pracy i razem, we dwoje zaczniemy sprzątać mieszkanie. Skoro pan Wiktor ma mi pomóc w sprzątaniu to obawiam się, że poziom zanieczyszczenia jego 80 metrowego mieszkania jest ogromny. Zapewne sama nigdy bym sobie z tym nie poradziła, stąd konieczność zsumowania sił i wspólnego sprzątania.

Żeby pojechać do pana Wiktor i pomóc mu w nagłym przypadku musiałam odwołać swoje dzisiejsze spotkanie z koleżankami na mieście. Za takie nagłe zlecenia biorę podwójną stawkę i pan Wiktor dobrze o tym wie, bo nie omieszkałam mu tego powiedzieć. Chyba ten mężczyzna jest mocno zdesperowany, bo bez słowa zgodził się mi zapłacić 30 złotych za godzinę. No cóż, wystarczy że przez kilka godzin zajmę się sprzątaniem, a do mojego portfela wskoczy ponad sto złotych. Spotkanie z koleżankami może w takim wypadku poczekać.

Dodaj komentarz