Patrząc na to w jakim stanie znajduje się mieszkanie, które właśnie zaczynam sprzątać wnioskuję, że wczoraj u jednego z moich stałych klientów odbyła się jakaś spora impreza, która wyszła daleko poza ramy zwyczajnego spotkania w środku tygodnia. Nigdy w życiu nie widziałam równie wielkiego bałaganu i nie wiem czy drugi raz chciałabym coś podobnego widzieć, a przede wszystkim musieć to sprzątać. Przez pierwsze pięć minut po wejściu do mieszkania rozglądałam się tylko, podziwiałam góry śmieci i zastanawiałam się od czego by tu zacząć. Właściciel mieszkania jedynie wpuścił mnie do siebie i od razu uciekł, jakby bojąc się mojej reakcji na burdel panujący w mieszkaniu, pracownik sprzątaczka Lublin.

Postanowiłam, że na początku pozbieram wszystkie rzeczy, które należy wyrzucić do kosza – butelki po piwie i winie, puste opakowania po chipsach, paluszkach i krakersach, pudełka po pizzy i jednorazowe talerzyki. Dobrze, że przynajmniej zastawa była plastikowa, bo przynajmniej nie muszę teraz tego wszystkiego myć. Na razie zrobiłam sobie krótką przerwę po zbieraniu śmieci i teraz zastanawiam się co dalej. Nie wiem czy zacząć od ścierania kurzy w salonie i zrzucania okruchów na podłogę, czy najpierw odkurzyć dywan i kanapę, w których jest mnóstwo resztek po jedzeniu. Nie mogę patrzeć na te okruszki na kanapie, a do tego obawiam się, że po odkurzaniu okaże się, że kanapa wymaga prania, co zajmie mi dodatkową godzinę pracy. Mam nadzieję, że ta impreza była jednorazowa i więcej się już nie powtórzy.

Dodaj komentarz