Często zdarzają się w moim życiu chwile gdy żałuję, że moje życiowe losy potoczyły się tak, a nie inaczej. Najbardziej żałuję, że nie posłuchałam swoich rodziców, którzy radzili mi, bym porzuciła myśl o uczeniu się w szkole zawodowej i poszła do szkoły średniej kończącej się maturą. W dzisiejszych czasach większość młodych ludzi zdaje maturę, ale gdy ja byłam nastolatką nie było to takie znowu powszechne. W tamtych czasach każdy miał pracę, bez względu na wykształcenie. Zaparłam się, że nie zdam matury i koniec.

Teraz mam 47 lat, nie mam matury, pracuję jako pracownik sprzątaczka Będzin i w niektóre miesiące z ledwością wiążę koniec z końcem. Gdybym mogła cofnąć czas na pewno posłuchałabym rodziców i poszła, jeśli nie do liceum, to na pewno do technikum. Mając maturę na pewno byłabym dzisiaj w innym miejscu. Może nawet skusiłabym się na pójście na studiach? Moja koleżanka ze szkoły podstawowej z którą mam do dzisiaj kontakt rozpoczęła studia w wieku 37 lat i dzisiaj jest już szczęśliwą magister administracji.

Niby mówi się, że nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, ale w moim przypadku to mleko zalało mi całe życie. Nie lubię swojej pracy, nie lubię zarobków z nią związanych i postrzegania mojego zajęcia przez osoby postronne. Sprzątaczka nigdy nie cieszy się powszechnym uznaniem i uważana jest za pracownika najniższego w hierarchii. Wiele bym dała, by móc pracować w jakiejś firmie, przy komputerze, i nie moczyć codziennie rąk w wiadrze z ciepłą wodą.

Dodaj komentarz