Mama zawsze mi powtarzała, że środek tygodnia nie jest najlepszym czasem na imprezy ze znajomymi i wielogodzinne picie alkoholu w jakimś klubie. W większości przypadków starałam się słuchać zaleceń mamy, jednak akurat wczoraj moja najlepsza przyjaciółka miała urodziny i zaprosiła wszystkich na wielką imprezę. Zwyczajnie nie mogłam odmówić, dlatego zignorowałam fakt, że dziś od rana byłam umówiona na sprzątanie mieszkania u moich stałych klientów. Stwierdziłam, że na pewno wstanę na czas, a do sprzątania nie trzeba być przecież zupełnie trzeźwą.

Impreza była świetna, a ja wróciłam do domu dopiero o trzeciej w nocy. Niezbyt dobrze pamiętam drogę z klubu do domu, ale wydaje mi się, że jechałam taksówką. Jak tylko weszłam do swojego pokoju, rzuciłam się na łóżko i zasnęłam tak, jak stałam – w opakowaniu, w rozmazanym makijażu i z wielkim kołtunem na głowie.

Rano, gdy zadzwonił budzik przypominający mi o obowiązkach sprzątaczki, miałam ochotę złapać go i rzucić nim o ścianę. Strasznie bolała mnie głowa i czułam, że zaraz umrę. Z trudem zwlekłam się z łóżka i poszłam do łazienki wziąć prysznic. Gdy zobaczyłam się w lustrze, od razu chwyciłam za telefon i napisałam smsa do zleceniodawcy, że spóźnię się pół godziny. Byłam w takim stanie, że potrzebowałam pół godziny więcej na jako takie ogarnięcie się, pracownik sprzątaczka Łódź.

Te kilka godzin sprzątania, które przeżyłam od samego rana były prawdziwą katorgą. Bolała mnie głowa, było mi niedobrze i wszystko robiłam w żółwim tempie. Nigdy więcej imprez w środku tygodnia!

Dodaj komentarz